Udzielić pierwszej pomocy czy nie?

Truckers Life [dalej: TL]: Z przeprowadzonych wśród kierowców badań wynika, że tylko 16% z nich podjęłoby się przeprowadzenia akcji pierwszo-pomocowej na miejscu zdarzenia drogowego. Czy sytuacje z którymi miał Pan styczność potwierdzają te statystyki? Jak wygląda to w rzeczywistości?

Grzegorz Zmuda [dalej: GZ]: Tak, mogę niestety tylko potwierdzić te statystyki. W ogólnym ujęciu świadkowie zdarzenia nie udzielają pierwszej pomocy w stopniu, w jakim powinni to robić. Co gorsza, często nie udzielają jej wcale. Jako świadkowie zdarzenia niestety nie „kupujemy” tego cennego czasu dla poszkodowanego, tych kilku czy kilkunastu minut do przyjazdu służb ratunkowych. Mając na myśli kategorię “ratowanie zdrowia” to wedle statystyk, w naszym kraju jesteśmy daleko daleko w tyle jako tzw. „bystanderzy” [świadkowie zdarzenia – przyp. red.]

W mojej opinii jest to spowodowane kilkoma czynnikami. Po pierwsze – od najmłodszych lat nie jesteśmy do tego odpowiednio przygotowywani –  w tym aspekcie system edukacji zawodzi na całej linii. W krajach zachodnich ilość godzin poświęcanych na naukę pierwszej pomocy jest kilkukrotnie wyższa w skali tygodnia niż w Polsce w skali miesiąca. Kolejny problem to odświeżanie tej wiedzy u osób dorosłych – zarówno w ramach  szkoleń BHP jak i na kursach prawa jazdy. Ilość i jakość tych szkoleń pozostawiają wiele do życzenia. Najczęściej robimy je, bo musimy – aby uzyskać „papier”.

Trzecim problemem jest nasza niechęć do pomagania innym połączona z brakiem empatii – jeżeli można to tak określić. Ludzie po prostu nie chcą sobie pomagać, są obojętni na krzywdę drugiego człowieka. Wolimy stać z boku nagrywając film, który trafi do mediów społecznościowych niż uklęknąć i uciskać klatkę piersiową osoby, której serce nie bije.

I ostatnia z rzeczy – strach przed pomaganiem. Świadkowie zdarzenia często nie udzielają pierwszej pomocy, bo najzwyczajniej w świecie się boją. Boją się, o zgrozo, że zaszkodzą poszkodowanemu. Te obawy są jednak bezzasadne – nie da się przecież zaszkodzić bardziej komuś, kto nie oddycha, a jego serce nie bije i umiera.

Podsumowując: w porównaniu do minionej dekady, coraz więcej osób inwestuje w wiedzę i praktyczne szkolenia z pierwszej pomocy. Niestety, systemowo musi się jeszcze wiele zmienić. Jeszcze długa droga przed nami. 

Jest szereg czynności, które należy wykonać na miejscu wypadku drogowego.
Czy któraś z nich jest najważniejsza?

Szkolenia z pierwszej pomocy dla kierowców zawodowych, pierwsza pomoc w wypadku drogowym, szkolenie pierwsza pomoc dla kierowcy

TL: Jest szereg czynności, które należy wykonać na miejscu wypadku drogowego. Czy któraś z nich jest najważniejsza? Od czego zacząć?

GZ: Priorytetem jest nasze bezpieczeństwo. Od tego zaczynamy, szczególnie w sytuacjach, kiedy udzielamy pierwszej pomocy w wypadku drogowym lub komunikacyjnym. Niestety często od momentu wyjazdu zespołu ratownictwa do chwili jego dotarcia na miejsce zdarzenia, zmienia się liczba osób poszkodowanych – udzielający pierwszej pomocy stają się poszkodowanymi. Zatem jedną z najważniejszych rzeczy, którą musimy zapamiętać to zasada: „DOBRY RATOWNIK TO ŻYWY RATOWNIK”.  Ratując drugiego człowieka nie możemy sami narażać się na utratę zdrowia lub życia. Reguła ta obowiązuje nie tylko świadków zdarzenia udzielających pierwszej pomocy – wszystkie służby również podejmują czynności ratunkowe dopiero, kiedy ratownicy i świadkowie są bezpieczni.

Czy w jakiś sposób można
poprawić oznaczenia miejsca
wypadku?

Pierwsza pomoc na drodze a aspekty prawne. Szkolenia z pierwszej pomocy dla kierowców zawodowych.

TL: Zdarza się, że wypadki drogowe są przyczyną kolizji lub kolejnych wypadków, np. poprzez najechanie przez inne pojazdy na miejsce zdarzenia lub niewłaściwe jego zabezpieczenie. Czy w jakiś sposób można poprawić oznaczenia miejsca wypadku dla innych uczestników ruchu?

GZ: Nie tylko można, wręcz jest to konieczne. Co więcej, jest to nasz obowiązek wynikający z przepisów ruchu drogowego (art 50. ustawy Prawo o ruchu drogowym). Miejsce wypadku, kolizji lub po prostu awarii musimy odpowiednio oznaczyć. Podstawowym działaniem jest wystawienie trójkąta ostrzegawczego w odpowiedniej odległości od miejsca zdarzenia. Na autostradzie lub drodze ekspresowej to odległość 100 m, na pozostałych drogach poza obszarem zabudowanym 30-50 m, na obszarze zabudowanym za pojazdem lub na nim na wysokości 1 m.

Jednocześnie kolejnym obowiązkowym działaniem jest włączenie świateł awaryjnych pojazdu, a jeżeli pojazd nie jest w nie wyposażony, należy włączyć światła pozycyjne. Sygnalizowanie postoju musi trwać przez cały jego czas.

Dodatkowo można oznaczyć miejsce wypadku pachołkami drogowymi lub flarami świetlnymi (jeżeli takie posiadamy). Bardzo dobrą praktyką w takiej sytuacji jest również działanie polegające na odpowiednio wczesnym zatrzymaniu własnego pojazdu. Dzięki temu pozostawiamy miejsce dla służb ratunkowych, zespołów ratownictwa, straży lub policji.

Kolejną dobrą praktyką jest zjechanie najbliżej jak się da do krawędzi jezdni, skręcenie kół naszego pojazdu w stronę pobocza i zaciągnięcie hamulca ręcznego.

Oczywiście sami dbając o własne bezpieczeństwo każdorazowo zakładamy kamizelkę odblaskową. I najważniejsze – „noga z gazu” i stosowanie się do obowiązujących przepisów. Jeżeli będziemy jeździć przepisowo i nie przekraczać dozwolonych prędkości – będziemy mieli czas na reakcję, a tym samym zminimalizujemy prawdopodobieństwo najechania na wypadek drogowy.

TL: Co Pan myśli o panującym powszechnie przekonaniu, że udzielając pierwszej pomocy możemy zaszkodzić poszkodowanemu? Jakie czynności obligatoryjnie powinniśmy wykonać nawet wtedy, kiedy paraliżuje nas strach?

GZ: To prawda, sytuacje pierwszo-pomocowe są bardzo stresujące i nigdy nie jest to wydarzenie z kategorii „proste i przyjemne”. Stres możemy zminimalizować poprzez odpowiednie przygotowanie czyli po prostu inwestycję w praktyczne kursy pierwszej pomocy. Im więcej ćwiczymy tym jesteśmy lepiej przygotowani, a stres w takiej sytuacji jest mniejszy.

Przede wszystkim nie należy bać się pomagania! Nie można wychodzić z założenia, że zrobimy jeszcze większą krzywdę poszkodowanemu, że jeszcze bardziej mu zaszkodzimy. Prawo nas chroni – jeżeli nie przekraczamy własnych uprawnień nie możemy mieć obaw, że ktoś pociągnie nas do odpowiedzialności za to, że ratowaliśmy ludzkie życie lub zdrowie. Z drugiej strony,  prawo nakłada na nas obowiązek udzielenia pierwszej pomocy – jeżeli od tego odstąpimy, a mieliśmy możliwość jej udzielenia, poniesiemy konsekwencje.

Tak jak wspominałem na początku, nie da się zaszkodzić osobie poszkodowanej, która nie oddycha, a jej serce nie bije – taką osobę można wyłącznie ratować. Należy też pamiętać, że wzywając pomoc, po drugiej stronie słuchawki będziemy mieli „partnera” w postaci dyspozytora medycznego lub operatora centrum powiadamiania ratunkowego, który będzie nas instruował i zostanie z nami do czasu przyjazdu służb ratunkowych. 

Jeżeli wszystko zawiedzie, sparaliżuje nas strach, nie będziemy w stanie wykonać żadnych czynności to w takiej sytuacji podstawą naszych działań jest prawidłowe wezwanie pomocy, zabezpieczenie miejsca zdarzenia i wsparcie psychiczne osoby poszkodowanej.

Czy zmieniły się zasady
udzielania pierwszej pomocy
w dobie epidemii COVID-19?

Szkolenia z pierwszej pomocy dla kierowców zawodowych, pierwsza pomoc w wypadku drogowym, szkolenie pierwsza pomoc dla kierowcy

TL: Czy zmieniły się zasady udzielania pierwszej pomocy w dobie epidemii COVID-19? Jak zadbać o swoje bezpieczeństwo?

GZ: Tak. W dobie pandemii związanej z koronawirusem obowiązują nas nieco inne – zmienione – zasady udzielania pierwszej pomocy. W kwietniu 2020 roku Europejska Rada Resuscytacji wydała „nakładkę” na obowiązujące od 2015 roku wytyczne. Wytyczne Europejskiej jak i Polskiej Rady Resuscytacji to swoiste rekomendacje do czasowej modyfikacji aktualnego algorytmu postępowania. Co się zmieniło?

Po pierwsze oceny oddechu dokonujemy tylko i wyłącznie poprzez obserwację ruchów klatki piersiowej poszkodowanego. Nie udrażniamy zatem dróg oddechowych za pomocą rękoczynu czoło-żuchwa, oraz nie zbliżamy twarzy do ust i nosa poszkodowanego w celu nasłuchiwania i wyczucia prawidłowego oddechu. Oceny dokonujemy wizualnie, w ciągu dziesięciu sekund powinniśmy zaobserwować u poszkodowanego minimum dwa oddechy. 

Druga znacząca zmiana w stosunku do obowiązujący wytycznych – to całkowite i bezwarunkowe odstąpienie od prowadzenia oddechów zastępczych. Uciskamy klatkę piersiową poszkodowanego – szybko i mocno – i nie prowadzimy wentylacji zastępczej tzw. „usta-usta” nawet, jeżeli posiadamy maskę do RKO np. typu „pocket mask” i jesteśmy do tego przeszkoleni. Dodatkowo zasłaniamy usta i twarz poszkodowanego jeszcze przed przystąpieniem do uciśnięć klatki piersiowej. Zasłonięcie twarzy poszkodowanego gazą lub maseczką jednorazową zminimalizuje ilość wydobywanego się aerozolu z ust poszkodowanego.

Zakładamy również, że każda obca nam osoba jest potencjalnym nosicielem SARS-COV-2. Zatem udzielając pierwszej pomocy w dobie pandemii bezwzględnie stosujemy środki ochrony indywidualnej takie jak rękawiczki, maski, przyłbice, gogle itp. Po skończonych działaniach dezynfekujemy ręce, pierzemy ubrania oraz zgłaszamy się telefonicznie do najbliższego oddziału sanepidu.

Należy pamiętać też, aby dotykać tylko tego, co jest absolutnie niezbędne, pamiętając, że zarówno poszkodowany jak i wszystkie powierzchnie wokół niego mogą być zanieczyszczone przez wirusa. Jeśli poszkodowany reaguje i jest w stanie wykonywać polecenia dotyczące samodzielnego udzielenia sobie pierwszej pomocy, dajemy mu porady z bezpiecznej odległości (2 m). Jeśli poszkodowany posiada osłonę twarzy / maskę, zachęcamy go do noszenia jej podczas udzielania pierwszej pomocy.

Jedno zdanie, zasada lub rada
dla osoby, która udziela
pierwszej pomocy.

TL: Gdyby miał Pan przytoczyć jedno zdanie, zasadę lub radę dla osoby, która udziela pierwszej pomocy, to jak ono by brzmiało?

GZ: Zadbaj o własne bezpieczeństwo. Opanuj emocje. Działaj metodycznie. Zawsze postępuj według algorytmów. Nie zapominaj wspierać poszkodowanego również psychicznie.

TL: Czy faktycznie te 10 km / h ma znaczenie? Zwłaszcza na drodze szybkiego ruchu?

GZ: Kierowcy często przyjmują zasadę „akceptowalnych dodatkowych 10 km/h więcej” Na przykład mając ograniczenie do 50km/h jeździmy 60 km/h itp. Ta powszechna akceptacja dla łamania przepisów skutkuje jednak tym, że np. na drogach piesi giną znacznie częściej.

Dlaczego się tak dzieje? Badania wskazują, że podczas zderzenia z pieszym wzrost prędkości auta z 50 do 60 km/h skutkuje 3-krotnym wzrostem liczby ofiar śmiertelnych. Przy 70 km/h ginie co drugi pieszy, a przy 80 km/h prawie każdy. Oznacza to, że każde dodatkowe 10 km/h powyżej dopuszczalnej prędkość w terenie zabudowanym ma potencjalnie tragiczne skutki dla osoby potrąconej.

Należy również pamiętać, że „przepisy nie są po to, aby je łamać”. Te przysłowiowe 10 km/h więcej to potencjalnie mniej czasu na reakcję i wydłużony dystans drogi hamowania. Niejednokrotnie spotkałem się z sytuacjami, które mogłyby skończyć się inaczej – jeżeli kierowca jechałby wolniej, droga hamowania byłaby krótsza o te kilkanaście metrów i nie doszłoby do wypadku.

Granica między bohaterstwem
a brawurą i bezmyślnością?

Szkolenia z pierwszej pomocy dla kierowców zawodowych, pierwsza pomoc w wypadku drogowym, szkolenie pierwsza pomoc dla kierowcy

TL: Czy i gdzie jest granica między bohaterstwem i chęcią niesienia pierwszej pomocy, a brawurą i bezmyślnością?

GZ: Bezpieczeństwo własne i zdrowy rozsądek przede wszystkim. W sytuacjach kryzysowych bardzo często ponoszą nas emocje. Każdego roku ginie kilkadziesiąt osób, które chcą nieść pomoc poszkodowanym. Giną nie ze względu na chęci, ale właśnie ze względu na „bohaterski zryw”. Chęć pomagania innej osobie, ratowania kogoś kto jest w potrzebie jest bardzo szlachetna, ale trzeba wiedzieć jak to robić, aby nie narażać własnego życia i zdrowia. Tego można się nauczyć i można to wyćwiczyć na szkoleniach związanych właśnie z udzielaniem pierwszej pomocy.

Granica, której nie przekraczamy, czas, kiedy powinna zaświecić nam się „czerwona lampka” nazywa się „nie za wszelką cenę, nie za cenę własnego życia lub zdrowia”. Przypominam, że odstąpić od udzielania pierwszej pomocy możemy, kiedy naszemu zdrowiu lub życiu zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo.

TL: Dziękujemy za rozmowę.

Szkolenia z pierwszej pomocy dla kierowców zawodowych, pierwsza pomoc w wypadku drogowym, szkolenie pierwsza pomoc dla kierowcy

Grzegorz Zmuda – od blisko dekady związany z medycyną ratunkową, doświadczenie zdobywał w Zespołach Ratownictwa Medycznego, instruktor Europejskiej Rady Resuscytacji, szkoleniowiec w GOTOWI DO RATOWANIA.

Kalendarz i zapisy na bezpłatne szkolenia z pierwszej pomocy:

https://herotrucker.eu/kalendarz-szkolen/